Marcowa aktualizacja długości ~ March length update

... oraz podcięcie końcówek, jak zawsze u mnie na przełomie pór roku. (Przynajmniej w sensie kalendarzowym. Nie rozmawiajmy o tym, co jest za oknem ;) )

Przed podcięciem moje włosy mierzyły 91,3 cm, urosły więc od ostatniego miesiąca o 1.8 cm. (Jeśli dziwi Was dziwnie wysoki wynik, o tym jak mierzę włosy, pisałam tutaj.) Długość po podcięciu: 89.5 cm. Wróciłam do poprzedniego miesiąca.

Starałam się nie obciąć ponad 90 cm (u mnie to biodra) ale mi nie wyszło. Muszę czekać jeszcze miesiąc, żeby mieć włosy do bioder i przenieść wstążkę na kość ogonową do kolejnych zdjęć... ;) Widać, że pół centymetra jeszcze brakuje, żeby końcówki znalazły się pod wstążką.

Piłam codziennie podwójną herbatkę pokrzywową, to już trzeci miesiąc. Tabletki na dobry wzrok (SuperOptic) zawierające masę witamin brałam bardzo rzadko, chociaż wcześniej pamiętałam o nich codziennie. Tak czy inaczej wpływu na porost włosów nie zauważyłam. Z braku motywacji nie pamiętałam jakoś bardzo o warzywach i owocach. Czekam aż zrobi się ciepło i ryneczek niedaleko mojego domu znów będzie otwarty. Nie ma to jak iść "tylko po ziemniaki na obiad" a wrócić z trzema kilogramami świeżych warzyw i owoców. A jeszcze dwa lata temu w ogóle mnie do tego nie ciągnęło! Wolałam chipsy. Starzeję się, czy co? ;)

Troszkę frustruje mnie to, że nie ma wielkiej zależności między moim odżywianiem się a porostem włosów. Mogę jeść codziennie kilogram świeżych warzyw i owoców, pić soki, brać witaminy a włosy urosną 1 cm. Później żywię się po studencku pierogami z paczki, zapominam o witaminach a włosy rosną 2 cm. 

Oto zdjęcie po podcięciu. (Zdjęcia przed nigdy nie robię, żeby nie było mi aż tak żal długości ;) )


...and a trim, as always for me at a turn of seasons. (At least according to the calendar. Don't ask what is happening outside in Poland. Need a clue? Snow. Let's just... leave it ;) )

Before the trim my hair measured 91.3 cm (35.95"), so it grew 1.8 cm (0.7") since the previous month. (If the length in cetimetres seems surprising to you, you may check how I measure my hair here.) Length after the trim: 89.5 cm (35.3"), so I went back to the length I had a month ago.

I tried not to trim my hair shorter than the 90 cm (35.4") which is hip on me, but I failed. So I have to wait a month more to be officially on hip and to move he ribbon down to tail bone for next pictures... :) You can see that I miss this 0.5 cm (0.2") to have my ends below the ribbon.

I've been drinking nettle tea everyday, it's been the third month. The SuperOptic eye supplement... well, I took it only a few times, although in the previous months I was taking it every day. Anyway, it does not affect my hair growth, I think. I didn't have the motivation to remember about fresh fruit and veggies. I am waiting for warmer weather and the farmers' market near my house will open again. It's great to go "just for potatoes for the dinner" and come back with a few bags of fresh fruit and vegetables. Two years ago I preferred crisps and I didn't care for fresh fruit. Am I getting old, or something? :)

It's a bit frustrating that there is no relation between the way I eat and my hair growth. I can eat fresh veggies everyday, drink juices, take supplements and my hair grows 1 cm (0.4 inch). Then I eat like a typical student – ready-made dumplings, I forget my pills, and the hair grows 2 cm (0.8 inch.)

Above you can see the picture after a trim. (I never make one before I trim. I don't want to miss the length so much:) )

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Nie potrafię na swoje własne zdjęcia obiektywnie spojrzeć, dla mnie nie wygladają na długie, a patrzę na zdjęcia dziewczyn z włosami do talii i myślę "ale długie" :) Zakręcone to lekko :)

      Usuń
    2. mam identycznie, nie sądziłam, ze jeszcze ktoś tak ma! sama mam włosy do bioder, w zasadzie do kości ogonowej, i nie wydają mi się długie, a u kogoś innego takie za biust wydają mi się mega długie :D czasami mam wrażenie, że mam krótki tułów i dlatego nie wyglądają na takie długie :)

      Usuń
    3. Ja na dodatek nawet nie czuję, że mam długie włosy. Np. kiedy je myję, czy odrzucam na plecy... Powoli zaczynają mi przeszkadzać w domu, kiedy coś robię a mam chwilowo rozpuszczone, ale to jeszcze nie to :D

      Usuń
  2. Mam podobnej długości i myślę o podcięci paru centymetrów.Zadbane masz włoski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyprodukowałam mały esej pod Twoim wpisem o chęci na ścięcie włosów :D

      Usuń
  3. Gdyby moje tak rosły.. w tym miesiacu już w ogóle żenada ne wiem czy cokolwiek powyżej 1cm uciągną;/
    Podcinanie jest konieczne, sama chciałabym już to robić co miesiąc;d
    Są już u Ciebie naprawde długie:D
    Powiedz do bioder to do równo z dołeczkami wenus z tyłu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje robią co chcą. Nie, żebym narzekała, ale totalnie nie jestem w stanie stwierdzić co im pomaga rosnąć więcej niż ten 1 cm dany z natury :D Może naprawdę mrożone pierogi i chipsy, mało snu...? :D

      Kiedyś też miałam tak, że po miesiącu od podcięcia już chciałam ciąć znów ale w końcu się opanowałam, 4x w roku i koniec, nieważne, że mam okropny dzień i końcówki wyglądają jak siano. 1 cm i tak nic nie da a 10 mi obciąć szkoda. Spinam i zapominam :)

      KIEDY jak w końcu poczuję i zobaczę, że mam długie włosy? :D

      Z moimi biodrami jest małe zamieszanie. Na LHC większość osób oznacza biodra jako najszersze miejsce tułowia. Ja nie mam takiego lustra w domu, widzę się tylko do talii jesli stanę daleko od lustra w łazience... Poza tym takie miejsce może być ruchome, zależnie od ilości pierogów i chipsów (taaak...) :D A z tyłu już w ogóle nie mam jak obejrzeć sobie dołeczków. Także nie mogłabym ich co miesiąc do zdjęcia znaleźć.
      Więc wybrałam sobie takie dwie wystające z przodu kości (pewnie to części miednicy) jako biodra. Są dużo niżej niż u większości dziewczyn z LHC, dlatego czekam już 2 lata żeby mi włosy dorosły tam od talii. Jak widać, każda z tych kości jest na innej wysokości. Pff :D

      Usuń
    2. O ja też zdecydowanie mam gorsze dni i też spinam i nie patrze, bo wiem że w ataku szału mogłabym im krzywde zrobić ;D
      Wystające kości miednicy - czyli najszersze miejsce ,,biodrowe'' to już u mnie TBL.
      Sądzę że HipL jest tam gdzie biodrówki i tyle - to w końcu pas czyli patrząc do tyłu dołeczki wenus ;p
      No ale z ta anatomią to różnie masz fację - niektórzy mają dłuższe tułowie inni mega krótkie, jedni są niżsi drudzy wyżsi itd. itp. ;D

      Usuń
    3. Ja raz w ataku szału ścięłam. Pech polegał na tym, że miałam wtedy warkocz z trzech pasm. Chodziłam parę tygodni z końcówkami w kształcie poziomego S. Bezcenne.

      U mnie od tego miejsca już blisko do TBL :D Przynajmniej nie będę długo czekać :D

      Gdzieś na LHC jest zakopany taki temat gdzie ludzie mierzyli sobie odlełość od talii do kości biodrowych. Ogromne różnice nawet u osób o podobnym wzroście... :D Może częściowo dlatego włosy niektórych wydają mi się dłuższe niż moje chociaż w centymetrach są krótsze, dużo :D

      Usuń
    4. Masz bardzo długie i śliczne włosy:)Mi do takiej długości jak Ty masz brakuje jakieś 35cm i nie wiem czy w ogóle uda mi się kiedykolwiek mieć aż tak długie włosy. Ja mam bardzo cienkie i niezbyt gęste włosy i bardzo szybko się niszczą.

      Też się zastanawiałam, oglądając Twoje zdjęcia, nad tym pokąd sięgają Ci te włosy. Ja jestem naprawdę bardzo wysoka a mimo to przy tej długości włosów jak Ty masz, sięgałyby mi poniżej tyłka.

      Usuń
    5. Dziękuję :):)
      Uda Ci się. Prędzej czy później Ci się uda. Dla większości osób długość terminalna, po której, żeby włosy rosły dalej trzeba mieć odpowiednie geny, to klasyczna, czyli pod pupę, do początku ud. Gęstość czy grubość włosów Ci nie przeszkodzi :) Znam wiele osób z cienkimi włosami a mają je bardzo długie :) Fakt, że cienkie są delikatne i łatwiej się niszczą. Ale i nad tym da się zapanować :)

      Ja mam niecałe 180 cm wzrostu :) Ale fakt, że zależnie od wzrostu postrzeganie długości włosów śmiesznie się zmienia. Np. małe dziewczynki mają włosy do talii a na mnie ta długość w centymetrach byłaby może do łopatek :D

      Usuń
    6. o rety, ja też mam prawie tyle cm wzrostu :)

      teraz dopiero przeczytałam w jaki sposób mierzysz włosy. W sumie to bardzo fajny sposób i ryzyko błędu pomiaru zminimalizowane:)

      Usuń
    7. Do niedawna nie wiedziałam, że są jakieś inne sposoby :) Tylko ten wydaje mi się dokładny. Przy przyroście 1 cm i błędzie 1 cm błąd w końcu wynosi 100%. Nie wierzę, że byłabym w stanie znaleźć co miesiąc to samo pasemko włosów i je zmierzyć :D Dlatego mierzę od czoła.

      Usuń
  4. Dziękuję :) Dziś nie mają szałowego dnia, wczoraj było mycie bez szaleństw, bez olejów itd :) Więc miło mi czytać takie słowa, tym bardziej, że włosy nie wyglądają najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od talii w dół obcięłabym te włosy. Tak wyglądałyby zdrowiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tym samym pomyślałam! końcówki masz bardzo rozrzedzone, gdybyś je ścięła (do okolic łopatek, troszkę niżej) wyglądałyby o niebo lepiej ;) ze swojego doświadczenia wiem, że nie ma co hodować włosów na siłę i świecić takimi końcówkami, lepiej je regularnie podcinać bo długie włosy wyglądają ślicznie tylko wtedy jak są od góry do dołu zadbane, oczywiście nie chcę być złośliwa, bo włosy masz ładne, dodaję tylko moją obiektywną opinię, i z tego co widać nie tylko ja tak uważam:) pozdrawiam serdecznie i życzę dobrych-włosowych dni :)

      Usuń
    2. Nigdy nie noszę włosów rozpuszczonych, więc nie przejmuję się jakoś bardzo tym jak wyglądają :) Na zdjęciach, owszem, widać to, że od pewnego momentu są końce, pamiętające jeszcze suszarkę i prostownicę :D Jeszcze bardziej widać to tutaj:
      http://henri-and-her-hair.blogspot.com/2013/03/jak-poprawiam-stan-koncowek-how-i.html

      Ale do zdjęć nie będę ścinała włosów... A już na pewno nie do łopatek! :) Nie noszę ich rozpuszczonych, więc dalej się nie niszczą. Powoli (4x w roku) ścinam te stare kończe i kiedyś w końcu dojdę do tego miejsca, w którym są już zdrowe włosy. Zawsze chciałam mieć włosy długie, pielęgnacja i jej efekty są na równym poziomie oczywiście bo inaczej nie da się włosów zapuścić, ale w drugą stronę też nie jest - nie odpuszczę długości dla ładnych końcówek "od zaraz". Zetnę sobie powoli, robię to od 3 lat, widać postępy :)

      Usuń
  6. A ja tak z innej beczki - wchodzę na Twojego bloga od niedawna i chętnie dowiedziałabym się o Tobie czegoś więcej:) Skąd jesteś, co porabiasz w życiu, zainteresowania (oczywiście poza włosomaniactwem:) Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się wrzucać takie informacje to tu, to tam, bo nie chciałabym tworzyć takiego typowego posta "O mnie" :) Po prostu nie wiedziałabym, co napisać ;) Tak nagle, wszystko na raz? :D

      Jestem z północy Polski, hasło przewodnie: miasto nad Wisłą! Studiuję sobie radośnie filologię angielską. Właśnie pracuję nad licencjatem. (Albo on nade mną... :D )

      Poza włosomaniactwem, które zajmuje pierwsze dziesięć miejsc na mojej liście pasji ( :D ) jestem dość uzależniona od muzyki ( np. od Adele, na co niektórzy pewnie przewrócą oczami. Ale nie dlatego, że mam złamane serce i płaczę sobie przy jej albumie :D To wprost przeciwnie. Lubię ją dlatego, że jako jedna z niewielu ma wspaniały głos i muzyczne wykształcenie, a nie jak czasem bywa- kontrakt po znajomości, 70% nagrania to zmiany elektroniczne w kwestii głosu a jak przychodzi do grania koncertu na żywo to klapa:P Taka Anette z Nightwish. Jakkolwiek zespół lubię a ona na płycie brzmi super, to na żywo jest po prostu wstyd.
      Poza tym Alexz Johnson. Jest genialna. I prawdziwa. Wszystko robi za własną kasę i datki od fanów, nagrywa w domu z bratem, nie musi się kreować pod PRowców, ma bezpośredni kontakt z fanami.)

      Dalej jest jedzenie. Główna waluta w interesach ze mną to Nutella :D

      Usuń
    2. Super, dzięki za odpowiedź!:) A Adele jest jedną z naprawdę niewielu śpiewających kobiet które cenię - trzeba przyznać że ma kawał głosu:)

      Usuń
    3. Ma... I też jest taka naturalna na koncertach... Zdejmuje buty, mówi coś od siebie... Gdybym miała jechac na jakiś koncert, a boję się ścisku i w ogóle, więc to byłby spory wyczyn, to tylko na Adele i Alexz Johnson.
      No i na muzykę klasyczną, ale tam nie ma ryzyka połamania żeber. Zazwyczaj :D

      Usuń
    4. O, i tak co do koncertów... Po paru miesiącach słuchania albumu Adele Live from the Royal Albert Hall już nie wracam do wersji studyjnych utwórów, które tam zaśpiewała. Tak się przyzwyczaiłam do nagrań z koncertu... Są dużo bardziej emocjonalne. Adele może sobie pozwolić na trochę więcej luzu, rozwinąć głos, nie musi być w miarę standardowa wersja jak na albumie studyjnym... Pięknie jest. Od czasu do czasu sobie ogladam ten koncert.

      Usuń
  7. Wspaniałe masz te włosy :) taaaakie długie!
    Widze nie tylko ja mam taktykę ścinania włosów co 3 miesiące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuuuuję :)
      Ja w ten sposób pamiętam :) Zmienia się pora roku- tniemy.
      Plus, akurat po takim czasie moje końcówki zaczynają się dawać we znaki :D

      Usuń
  8. Chciałabym zobaczyć Twoje włosy wystylizowane ;) Domyślam się, że trochę to bezcelowe, bo sama wiem, co się z moimi falami dzieje po rozpuszczeniu ich z upięcia, ale i tak bym chciała ;)

    Podziwiam Cię, że nie przejmujesz się zbytnio ogólna opinią, albo jakimś konkretnym komentarzem. Mnie na przykład zawsze wkurzają komentarze, że ktoś ma cienkie włosy, bo zastanawiam się, czy komentujący żyje w przeświadczeniu, że grubość włosów można sobie wybrać, albo, że jak się ma cienkie, to nic, tylko do ramion i broń Boże pół cm więcej. Brrr. Sama mam dość marne i mierzi mnie to przeokrutnie :P Tak samo jak jedyna słuszna długość maksymalna. Okej, mi się nie podobają włosy do kolan, ale to nie znaczy, że mam swój pogląd na siłę wciskać koleżance z grupy.

    Pozdrawiam ;) (I powodzenia z licencjatem, moja młodsza siostra przechodziła dokładnie to samo ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. W jakim sensie wystylizowane? (Ja coś dziś nie kontaktuję, przepraszam:)). Zostawione po myciu bez związywania i podkreślone fale żelem lnianym czy coś? Mogłabym dla zabawy spróbować :) Zostawiłam raz włosy bez związywania aż do wyschnięcia żeby zobaczyć co potrafią moje fale... Wrzuciłam na bloga zdjęcie, w poście "Moja włosowa historia", opis zaczyna się od "Dowód fal" :) Ale to pewnie nie wszystko, co da się z nimi zrobić :)

    Sama jestem ciężko zdziwiona tym, że się jakoś mocno nie przejęłam komentarzami. Widzę sporą różnicę w moim włosomaniactwie a tym większości blogerek. Pewnie bierze się ona stąd, że moja mania wyszła z The Long Hair Community, gdzie ludzie z cienkimi włosami mają je do kolan, masa osób ma postrzępione "fairytale ends", i wszyscy są zadowoleni :) Blogosfera, w dużej mierze, wydaje mi się, że dąży do włosów idealnych w sensie takim, że można je nosić codziennie rozpuszczone i wyglądają jak z reklamy Pantene, czy Gliss Kur'a. Gładkie, błyszczące, idealne końce. A ja swoje noszę związane, więc to, że końcówki wyglądają "nieatrakcyjnie" czy jakkolwiek ktoś to może określić, absolutnie mnie nie rusza :) Moje włosy nie są na pokaz, tylko dla mnie ;) A z czasem i suche końce zetnę.

    Zakładam też, wtedy kiedy to możliwe, bo skrajnie naiwna nie będę, że osoba komentująca naprawdę nie chce być złośliwa. Mamy inne wyobrażenia, i już. Ktoś chce idealnych końców, do mnie to nie przemawia. Dobrze, że nie muszę podążać za wszystkimi sugestiami... To też kwestia języka. Napiszemy coś krótko, a osoba czytająca odczyta to sobie w głowie ze złośliwym głosem, i już jest problem. Podobno każdy przypisuje jakieś tony głosów do czytanego tekstu. A już pewnie zwłaszcza w komentarzach :)

    Myślę też, że są osoby, które po prostu złośliwych komentarzy nie piszą. Ja tak mam. Jeśli piosenka na YT mi się nie podoba, lakier na paznokciach na blogu, czy cokolwiek innego, to nawet tego najczęściej nie piszę. Bo nie czuję takiej potrzeby. Mnie to nie poprawi humoru a komuś po 2. stronie może zrobić się przykro. A w drugą stronę podejrzewam, i to widać po powtarzających sie nickach na przykład na YT, że sa osoby, które zajmują się wyłącznie byciem złośliwym :D Może myślą, że im to pomoże. Takim "hejtem" już w ogóle nie będę się przejmowała :) Chociaż będzie trudno, bo jak się coś takiego pierwszy razy przeczyta, to czasem się chce płakać. Jak można być tak podłym? Ale przez Internet niestety łatwiej.

    W ogóle takie stwierdzenia typu "włosy nie wyglądają ładnie poniżej bioder" , "cienkie włosy w ogóle nie powinny być długie" powinny zaczynać się od "uważam, że". Wszystkie. Tylko nikomu się nie chce :D
    Bo to tak jak ze szpinakiem. Nieprawda, że szpinak jest ohyda, ble, i kropka. Nic takie nie jest. Ani długie włosy brzydkie, ani szpinak fuj. Ktoś tam tak uważa, a dla kogoś innego jest inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że bardzo Cię lubię ;)

      Usuń
    2. Ale ze mnie ciele. Wystylizowane, znaczy z maksymalnie podkreślonym skrętem ;)Ciekawa jestem ile potrafią ;)

      Usuń
    3. Sama prawda
      Szkoda tylko, że niewiele blogerek myśli w taki sposób.

      Usuń
    4. Dziękuję! :) :*

      To ja poczytam co można zrobić z falami, żeby były bardziej... falowane... :D i jak to się robi :) Niedługo w weekend zaszaleję :) Może żel lniany, czy coś...

      Usuń
    5. Nie sądziłam, że znajdę tutaj kogoś, kto myśli o tym to samo co ja! :D Czasem przeglądam LHC i nigdy nie spotkałam się z tym, żeby ktoś komuś pisał, że powinien podciąć. A końcówki ludzie tam mają różne. Tak samo na polskich blogach cały czas natykam się na opinię że 'nie ma sensu zapuszczać smętnego ogona, bo wygląda to żałośnie i brzydko'. Mam wrażenie, że włosomaniaczki uznają tylko jeden model włosów - te prosto ścięte, z końcówkami tak gęstymi jak reszta włosów. Sama mam typowe 'fairy tale ends' i od włosomaniaczek słyszę, że powinnam je podciąć, bo takie strąki są nieatrakcyjne. A co, jeżeli mi się takie podobają? :) Na LHC wiele osób specjalnie zapuszcza FTE, nie podcinając włosów przez wiele lat. Nawet podobają mi się prosto ściete włosy, ale u siebie wolę FTE - może dlatego, że szkoda mi ściąć te 15 cm włosów :P Jak dla mnie takie końcówki wyglądają bardzo naturalnie, romantycznie i - oczywiście - bajkowo, przy odpowiedniej stylizacji wyglądają po prostu magicznie, elficko, jak z baśni :)

      Usuń
    6. A Twoim końcówkom baaardzo daleko do wystrzępionych - moim zdaniem są w super stanie. Gdyby te komentatorki, które namawiają Cię na ścięcie zobaczyły moje końcówki chyba padłyby na zawał :P

      Usuń
    7. Taaaaaaaaaak! Hurra! :) Jak super wiedzieć, że nie jestem sama :):):)

      Też mam niestety wrażenie, że na blogach włosy mają być idealne, jak z reklamy, służą do pokazywania ich światu, bez żadnych odstających baby hair, końcówki mają się nie wywijać i być, dokładnie, tak grube jak reszta włosów.

      Nie ma mowy, nie ścinamy naszych końcówek, nie? :) Mnie się też podobają proste końce i w kształcie U, ale na pewno nie zetnę tych 15 czy więcej cm u siebie :)

      W ogóle nie rozumiem takiego wciskania komuś co ma robić z włosami. "Bo są brzydkie." A mnie się podobają, jak dobrze, że ktoś może sobie narzekać przez Internet a ja mogę wzruszyć ramionami, uśmiechnąć się i zapuszczać swoje włosy z fairytale ends.

      Usuń
  10. dziewczyny nie ciśnieniujcie się tak z tym podcięciem włosów. Nikt tu nie chce nikogo hejtować a wy robicie z igły widły:) O ile wiem, chyba można wyrażać swoją opinię, zwłaszcza jeżeli post jest kierowany pod "publikę" z funkcją komentarzy. Jeżeli komuś się podoba, komuś się nie podoba ma prawo wyrazić swoją opinię, a autorka bloga może z nią zrobić co chce (przecież nikogo nie namawiam! nie utnę puklu włosów na siłę ej?) Żeby sypać komentarze na temat jakie to -te dwie złośliwe? (hahah) nie przesadzajmy :) Mi bardziej chodziło o to, że jeżeli autorka chce zapuszczać swoje włosy (dla mnie może nosić je nawet do kostek i zaplatać o nogi) to stwierdzam tylko, że zniszczone końcówki szybciej będą się rozdwajać niż zdrowy włos. Rozdwojone końcówki idą ku górze przez co narażamy wyższe partie zdrowych włosów na zniszczenie. Także usilnie zapuszczanie mija się z sensem i wydłużamy proces bo w efekcie końcowym i tak je "kiedyś" zetnie. Ale spoko, masz taką taktykę -jeżeli włosów rozpuszczonych nie nosisz, a hodujesz je tylko dla osobistej satysfakcji, a nie dla wyglądu. Jest jak najbardziej ok. Żadnej racji Tobie na siłę nie wciskam, wyrażam swoje zdanie bo do tego mam prawo. I bardziej śmieszy mnie wasze ANTY nastawienie :) Jeżeli chcecie uczyć kogoś DYSTANSU to nauczcie wpierw siebie, bo tylko ktoś wyrazi swoją opinię (olaboga!) na temat ścięcia włosów, końcówek!! (jakieś przestępstwo?) już jest dopisana do ciebie metka o złośliwości, smuceniu na siłę innych, o głupim nurcie ideologicznym włosomaniaczek.. :) Ja się w życiu kieruje inną zasadą -lepsza jakość niż ilość, jeśli ktoś wyraża odwrotną wersję -good for you, z krucjatą przecież nie wychodzę.
    PS. nikt nie ględził o włosach cienkich, tylko ścięciu zniszczonych=przerzedzonych końcówek. tak dla sprostowania sprawy- bo chyba nie wszystkie zrozumiałyście :) cienkie włosy mogą być zadbane, zdrowe i... cienkie!
    PS2. Sądząc po zdjęciach autorka również ścina na prosto swoje włosy (jakieś nie dopatrzenie publiczności? :) ) pozdrawiam i życzę mniej stresujących sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz