Cassia. Sposób na suche włosy po zabiegu. ~ Cassia. Remedy for dry hair after treatment.

Postaram się, żeby było tak krótko jak się da a treściwie. O cassii generalnie, o moich doświadczeniach i sposobach oraz o czwartkowym odkryciu – sposobie na suche po cassii włosy.


Cassię można często spotkać pod nazwą bezbarwna henna, neutralna henna czy senna. To nic, że cassia to zupełnie inna roślina niż henna ;) (cassia obovata i lawsonia inermis). Wspólne mają ze sobą to, że występują w formie zielonego proszku, pachnącego sianem. Teoretycznie daje to samo co henna, to znaczy blask, odżywienie, i większą grubość włosów (cassia oblebia każdy włos), z tym, że bez koloru i bez trwałości – efekty utrzymują się około 30 dni.

Cassia może zabarwić włosy siwe lub bardzo jasne. Na ciemniejszych nie powinna zostawiać koloru, ale teoria teorią a zdjęcia pokazują, że kolor zmienia się na cieplejszy, głębszy na włosach w odcieniu średniego brązu na przykład. Na moich zdjęciach też to lekko widać, włosy przy głowie są w chłodnym, szarawym kolorze, te niżej  cieplejszym brązie. Może to buć też efekt braku słońca, starsze partie włosów mogą być rozjaśnione po lecie. Cokolwiek by się jednak nie działo po cassii, po 30 dniach powinno zniknąć.


Jeśli chodzi o ilość, widziałam różne zalecenia. Nawet 100 g na włosy do ramion. Mnie 45 gram (pół paczki) wystarcza spokojnie na raz, a włosy mam dość długie (w tej chwili prawie do bioder) i nie żałuję produktu.  (Nie nakładam cassii na skórę głowy.) Im rzadsza mikstura, tym więcej jej mamy z danej ilości proszku, oczywiście. Do gęstej potrzebowałam paczki. Do rzadkiej starcza mi pół.
Resztki można zamrozić i zużyć następnym razem.

Cassię przygotowujemy poprzez zmienienie proszku w czarujące bagienko, tzn. dodajemy do proszku wodę. (Mnie wygodniej jest w takiej kolejności.) Mieszamy, mieszamy, dodajemy wodę stopniowo  – proponuje ciepłą, nie zimną i nie gorącą – aż uzyskamy pożądaną konsystencję. Niektórzy lubią gęste błotko, porównując je do gniecionych ziemniaków. Inni wolą konsystencję jogurtu. Rzadka cassia jest łatwiejsza do nałożenia, ale może prześlicznie spływać na szyję.

Co do spływania – uważajcie. Wiem, że niektórym cassia nie plami ręczników i ubrań. Moja owszem, chętnie i intensywnie. (Cassia Henne Natur.) To też dowód na to, że nawet jednoskładnikowy preparat (czy dwuskładnikowy, moja cassia ma też hennę) może się różnić  zależnie od producenta.

Błotko tylko wygląda aksamitnie i gładko. Przy dotknięciu poczujecie maleńkie ziarenka. To normalne. Cassia tak już ma.


Jeśli chcemy zafarbować włosy, odstawiamy cassię na kilka godzin w ciepłe miejsce, aby barwnik się uwolnił. Możemy od czasu do czasu do niej zajrzeć i pomieszać. Właściwości odżywcze zadziałają od razu.

Nakładać cassię można różnie. Na suche lub mokre, czyste lub jeszcze nieumyte włosy. Trzeba pamiętać, że cassia włosów nie umyje i albo przed albo po masce trzeba będzie je umyć. (Samo spłukanie i tak rzadko wystarcza do pozbycia się cassii, więc potrzeba szamponu albo, lepiej, odżywki.)

W ramach opanowywania bałaganu proponuję, po zebraniu włosów z cassią w koczek i spięciu go (lub nie, jeśli sam się trzyma) nałożyć wcześniej przygotowaną na szyi opaskę bawełnianą. A później, wisienka na torcie, reklamówkę  jednorazową z obciętymi z jednej strony rączkami, żeby można było zawiązać. Właśnie to wiązanie zabezpiecza przed ściekaniem błotka lepiej, niż czepek. 

Jeśli macie dobre mięśnie karku, możecie zawiązać dodatkowo na głowie ręcznik. Ciemny! :)

Paradujemy z błotkiem przed minimalnie pół godziny. Trzy godziny to chyba czas optymalny. 

Spłukujemy. Długo, długo, a później jeszcze chwilę. Następnie można umyć włosy albo odżywką (chociaż długość, jeśli pełne mycie przeciąża Wam włosy) albo szamponem. Jeśli wiecie, że macie zazwyczaj nieco suche włosy po cassii, możecie nałożyć ulubioną maskę.

Kupić cassię można na allegro. Henne Natur (90 gram) kosztuje 15 złotych, Khadi (100 gram) około 25 zł. 

Kilka drobiazgów:
Cassię można wzbogacać. Herbatą z rumianku dla koloru (dodatkowy wysusz dość prawdopodobny), maskami i odżywkami, olejami; półproduktami pewnie też, chociaż nie próbowałam. Dodawałam sok aloesowy i sok z cytryny– oba składniki nie pomogły na przesuszenie po cassii.

Łyżka ulubionego oleju powinna pomóc z suchymi włosami. (Główny sposób poniżej :) )

Moje sposoby na suchość po cassii:

Ostatnio pomyślałam, że zużyję pozostałe z zapasów 1.5 pudełka Henne Natur, kupię na próbę jedno opakowanie Khadi, i jeśli nie będzie lepiej, rzucam cassię na dobre. 11 opakowań, kilkanaście prób i 2 lata to chyba dosyć.

Problem polegał (czas przeszły!) na tym, że włosy miałam po cassii przerażająco suche. Jeśli tak ma wyglądać większa objętość, to dziękuję. Włosy nie były splątane a trudno było przesunąć między nimi palce, tak były szorstkie. Większego blasku nie było widać przez tą suchość. Grubsze były, owszem. Czułam przy związywaniu– gumka, która wystarczała zazwyczaj na 3 przełożenia włosów, po cassi była za ciasna przez kilka dni. Po paru myciach i cięższych maskach suchość znikała. 


Uparcie próbowałam, bo chciałam uzyskać odżywienie włosów, nawet jeśli ukrywało się pod tragiczną suchością. Dodawałam łyżkę oleju, odżywkę silikonową, używałam przegotowanej wody, nic. Zaraz po cassii nakładałam maskę, też nic. 

W końcu w czwartek użyłam wody źródlanej (nie mineralnej), którą przegotowałam. Chciałam ją podgrzać, stała za długo na gazie. Podejrzewam, że nie musi być przegotowana, tylko podgrzana. 
Zmieszałam cassię z wodą przegotowaną, zrobiłam dużo rzadszą miksturę. To przyczyniło się do łatwiejszego nakładania. 

Później spłukałam ją i zmyłam jak zwykle (opis poniżej) i do ostatniego płukania, po spłukaniu odżywki, znów użyłam resztek źródlanej wody przegotowanej i większej ilości wody prosto z butelki. Wylewałam z garnka na włosy, zanim przez nie przepłynęła mogłam podłożyć garnek pod głowę i "złapać" większość wody. W ten sposób jedną porcją mogę spłukać włosy wiele razy. Można też bawić się dwoma pojemnikami.

Efekty
Mam włosy prawie tak gładkie, jak zazwyczaj, po myciu i masce/odżywce. A miękkie są tak, że prawie ich nie czuć przy przesuwaniu przed nie palcami. Nie wierzę, że to przez to, że wyjątkowo dodałam do cassii 2 łyżki oleju zamiast jednej. A to dlatego, że taki sam efekt miękkości i (tu już mniejszej, ale jednak) gładkości mam na włosach przy skórze głowy, a tam cassii nie było. Więc to sama woda w cassii a zwłaszcza płukanka (skoro efekt jest też na włosach przy głowie). Dodatkowo, z powodu braku czasu, odżywkę po cassi nałożyłam słabą (Ziaja miodowa bez spłukiwania. Jest ok jako do spłukiwania, ale na pewno to nie ona opanowała suchość), na krótko i bez wprasowywania. Po zwykłym myciu moje włosy byłyby napuszone i suche. W czwartek mimo braku porządnego odżywienia i nawet mimo cassii nie były!

Widzę też blask. Niewiele większy niż zazwyczaj, bo po długim czasie pielęgnacji włosy mam błyszczące, ale jednak. W końcu widać efekty! W końcu nie muszę myśleć, że odżywienie i blask może i gdzieś są, ale suchość je ukrywa. Włosy są też gęściejsze. Bez napuszenia i suchości!

Eksperyment z wodą źródlaną będę kontynuować bez cassii i dam znać o efektach po kilku tygodniach :) Na razie nie będę rozpisywać się o pochodzeniu pomysłu ani motywacji ;) I tak post wyszedł spory.

Moje sposoby nakładania i zmywania cassii:
Nakładam cassię na nieumyte i suche włosy. Na suche łatwiej mi się ją nakłada, chociaż potrzeba trochę więcej mieszanki. Za to można zrobić ją rzadszą, więc na jedno wychodzi.

Trzymam głowę do góry nogami, jak zawsze. Dzielę włosy na małe pasma, nakładam cassię od góry w stronę końcówek (cassia usztywnia i skleja włosy więc łatwiej mi zacząć od góry). Ostatnio, po skończeniu z małymi pasemkami, zanurzyłam całe włosy zebrane w kucyk w kubku z cassią, odcisnęłam nadmiar, dopiero wtedy zebrałam włosy w koka. W ten sposób mam pewność, że każdy włos jest oblepiony cassią. Włosy przy skórze głowy i samą skórę zostawiam suchą, ponieważ jest bardzo wrażliwa i problematyczna.

Używam opaski bawełnianej i jednorazowego woreczka z uszami. (Szykownie!) Trzymam cassię 3 godziny, częściowo pod ręcznikiem – do momentu, aż zaczyna boleć mnie kark. 

Spłukuję wodą, długo. Kiedy jest prawie czysta, nakładam na długość włosów odżywkę, taką, której używam jako pierwszej w metodzie OSO, na skórę głowy szampon, myję głowę. Spłukuję wszystko, jeszcze raz myję długość odżywką, nakładam coś cięższego, maskę lub odżywkę, moją metodą wprasowywania jak zwykle. 

W razie niejasności proszę o komentarz ;) Piszę posta w środku nocy, więc prawdopodobnie jest chaotycznie, może brakować jakiejś informacji ;)






To tylko część mojej jednorazowej porcji. ~ This is only a part of my portion. 


Jeszcze nie do końca rozmieszałam grudki :) ~ Clots need to be mixed, still.



______________________________

I will try to make it short but informative. I'll write about cassia in general, about my experience and methods and the Thursday's discovery: how to deal with dryness after cassia treatment. 

You can often see cassia being called neutral henna, colourless henna or senna. Cassia and henna are two completely different plants, though – cassia obovata and lawsonia inermis. The common thing is that for us they are both green powder, which smells like hay. Theoretically, cassia does the same thing that henna does – gives your hair nourishment, shine and thickness (cassia surrounds each hair), just without the colour and permanency. The effects should last up until 30 days.


Cassia can dye your hair, if it's grey or really light. On darker hair it should not leave any colour  but theory is one thing and pictures show, that hair colour becomes warmer, deeper, on medium brown hair, for instance. I think you can also see it on my pictures. The hair high up, around the head, had colder, gray-ish colour. Lower, it's warmer brown. But it can also be the summer thing. The older hair remembers summer and sun lightening. Whatever happens after cassia, should go away after 30 days.



When it comes to the amount, I have seen many ideas. Some say that people with shoulder length hair need 100g of cassia. I need 45 (half of a pack) for my hair, which is not almost hip length. And I use a lot, though I don't apply the mix on my scalp and hair near it. The more runny the mix, the more we get it from the same amount of powder, of course. For thicker paste I needed a whole pack. Now, for a runny mix, I need only a half.

You can freeze leftovers and use them next time.


Prepare cassia by changing the powder into a charming mud, that is by adding water to the powder. (I prefer doing it this way, not the other way around.) Mix, mix, add water slowly. I suggest using warm, not not and not cold water. Mix until you get a desired density. Some people like cassia dense, comparing it to mashed potatoes. Some like it runny, like a yoghurt. Runny cassia is easier to apply but it can beautifully leak onto your neck.



When it comes to leaking, be careful. I know that for some people cassia does not stain clothes and towels. Mine does (Cassia Henne Natur). It is also a proof that even one-ingredient products (or two, my cassia has also henna in it) can differ, depending on a brand.



The mud only looks like a smooth one. When you touch it, you will feel little grains, like sand, but smaller. That's normal.



If you want to dye your hair, leave the mix for a few hours in a warm place, to let it release the dye. You can stir it from time to time. Conditioning properties work at once.



There are a few ways of applying cassia. You can do it on dry or wet hair, clean or unwashed. But remember that cassia won't clean your hair, so if you apply it to dirty hair, you have to wash it afterwards, instead of just rinsing it. (Rinsing is often not enough to get cassia off anyway, so you need shampoo or, even better, conditioner.)



To control the mess, after gathering all your hair into a bun and pinning it (or not, if it holds on its own) you can put a cotton headband on your head. It's good to prepare it earlier, and keep it on your neck when you apply cassia. Then you can use a plastic bag, with the two hands cut from one side. This way you are able to tie a not at the back of your head. This will keep the cassia from leaking better than a shower cap.



If you have strong neck, you can also put a towel on your head. A dark one! :)



Keep the mud on your hair for at least half an hour. Three hours is the optimal time. 



Rinse. Long, long, and then a while longer. Then you can wash your hair either with a conditiner or, if a conditioner wash makes your hair greasy, use shampoo on the scalp and wash the length with conditioner. You can also shampoo all the hair. If your hair tends to be a bit dry after cassia, apply your favourite conditioner or deep treatment after wash.


You can buy cassia online or in shops with natural beauty products.


A few details:

You can add things to cassia. Camomile tea will give you better colour (and, probably more dryness), you can also add deep treatments, conditioners and oils. You can probably add half–products, like hydrolized keratin, but I haven't tried it. I added aloe vera juice and lemon juice. Neither of them helped with the post-cassia dryness.


A tablespoon of your favourite oil should remove dryness. (The main discovery will be described below.) 



My ways of dealing with post–cassia dryness:



Recently I thought that I will use up the 1.5 box of cassia Henne Natur, buy one box of Khadi cassia (these are two brands available in Poland) and if nothing changes, I will drop cassia entirely. 2 years, 11 boxes and several treatments and experiments is enough.



The problem was (past tense!) that my hair was dramatically dry after cassia. If that's the thickness, than I don't need it. My hair was not tangled,but it was hard to run fingers through it, that's how rough it was. There was no more shine visible because of that dryness. The hair was thicker, yes. If I was usually able to tie a hair tie three times around my ponytail after cassia I could do it two times, for a few days. After a few washes and heavier masks the dryness was disappearing. 



I have used cassia stubbornly, because I wanted nourishment, even if it was hidden under the dramatic dryness. I was adding a tablespoon of oil, silicone conditioner, I was using boiled water, nothing. Just after cassia I was applying a heavy mask, still nothing.  



On Thursday I used spring water (not mineral water), which I boiled. I wanted to heat it up but I kept in on the cooker too long and it boiled. But I think it doesn't have to be boiled.

I also made the mix much more runny, which made it easier to apply. 


I rinsed and washed my hair as usually (description of my cassia routing below) and, for the last rinse, I used the spring water again. I mixed the rest of the boiled portion with some fresh water, straight from the bottle. I was pouring water from a pot onto my hair and before it went through it I was able to put the pot under my haed and catch the water. This time I could use only one portion and repeat the rinse a few times. You can also use two containers. 



Effects:

My hair is almost as smooth as usually after a wash and a mask/conditioner. And it's so soft that when I run my fingers through it, I can hardly feel it. I don't believe that this is because I added 2 instead of 1 tablespoons of oil. And this is because the same effect is visible on the hair near my scalp, where there was no cassia. So it must be the water, in the cassia mix and especially the rinse, since the effects are also present near the scalp. Additionally, since I had no time, I only applied a weak conditioner (Ziaja with honey, leave-in. It's ok as a rinse out but surely not good enough to tame dryness on its own.) after cassia, I didn't press it in and I kept it for a few minutes only. After a usual wash like that my hair would be frizzy and dry. And on Thursday it wasn't. despite lack of proper conditioning and despite cassia!


I also see shine. Not much more than usually, because after long time of good haircare my hair is pretty shiny on its own. But finally there are effects of cassia! I don't have to think that there is nourishment and shine, but hidden under dryness. I also have thickness. Without frizz and dryness. 



I will continue the spring water experiment, without cassia, and I will let you know about the effects after a few weeks. For now, I won't write too much about motivation and inspiration. The entry is long already ;)



My ways of applying and rinsing cassia:

I apply cassia on dry, unwashed hair. Application on dry hair is easier for me, though I need a bit more of the mix. But it can be more runny, so the amount of powder is the same. 


I keep my head upside down, as always. I divide the hair into small strands, I apply cassia from top to bottom. It makes hair stiff and glued, so I prefer to start higher and go towards the ends. Recently, after finishing the small strands, I gathered my hair into a ponytail and immersed it into the cup with cassia. Then I squeezed the excess mud out. This way I am sure that cassia touches every hair. 

The hair near the scalp and the scalp remains dry, because it's sensitive and problematic.


I use a cotton headband and a plastic bag. (Stylish!) I keep the cassia on my head for 3 hours, for a part of the time with a towel – later, my neck starts to hurt.



I rinse it with water, long. When the water runs almost clean, I apply a conditioner (the one I use as the first one to CWC method), then I apply shampoo on the scalp and I wash it. I rinse everything, re-apply conditioner on length, massage it, rinse, apply a heavier conditioner or a mask for longer time. I use my pressing method, as usually. 



If something is unclear, feel free to ask me a question. I am writing the entry in the middle of a night, so it can be messy :)

Komentarze

  1. Masz badzo ładny kolorek włosów, przeglądałam też aktualizacje długości- wow! aleee długość. Ja mam zamiar zapuszczać jeszcze 19 cm a potem sobie ściąć na prosto :) Oby zdążyło urosnąć do sierpnia :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładnie wszystko opisałaś ze szczegółami^^
    Myślałam, że do cassi oleju nie można dodawać?
    Ja z henny zrezygnuje już na zawsze - moje włosy są zbyt delikatne na taką porcję ziół:< Miałam wysyp rozdwojeń;/ no i te zielone włosy;//
    Moja woda z kranu jest niezwykle czysta - że można ją pić, więc u mnie i tak by nie działało, ale dobra alternatywa dla dziewczyn które hennę kochają;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Jak coś piszę to po skończeniu i przeczytaniu już sama nie wiem czy to jest jasne czy nie :D Raczej boję się, że jest chaos totalny.

      Nie wiedziałam, że jest taka teoria. Na LHC od zawsze wszyscy piszą, że można do cassii dodawać olej i z ani jedną inna opinią się nie spotkałam. Mnie to nigdy nie zaszkodziło. (Ani nie pomogło :D )

      A moja kranówka jednak jest średnia, blisko złej. Wiedziałam, że jest średnio twards wg. skali na stronie miejskich wodociągów, ale jak źle jest zauwazyłam dopiero w zeszły weekend kiedy umyłam głowę u rodziców i pierwszy raz od długiego czasu mialam porównanie.

      Usuń
  3. Mam ta sama cassie(tzn tam jest tez henna), duzo lepiej sie ja naklada np. od czystej henny czi indygo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może ja przestanę narzekać ;)

      Usuń
  4. O, zapowiada się fajny blog - obserwuję :)

    Jak myślisz, czy cassię można by nałożyć na włosy które były farbowane farbą drogeryjną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro od razu nie przyszła mi do głowy odpowiedź "jasne, że tak" to prawdopodobnie nie jest tak, że na pewno nic się nie stanie ;) Z drugiej strony nie pamiętam na czym polega problem (jeśli jest) ale stawiam na to, że składniki chemicznej farby reagują w jakiś sposób z cassią... Przygody z zielonymi włosami po hennie w połączeniu z farbą drogeryjną znamy, ale nie wiem co z cassią.

      Wiem, że to nudne i trzeba czekać, ale jednak test na niewidocznym pasemku włosów albo na włosach zebranych ze szczotki rozwiąże wszystkie wątpliwości :)

      Usuń
  5. Jestem bardzo jasną naturalną blondynką ze strukturą włosa bardzo podobną do Twojej. Szykuje się do potraktowania moich włosów cassią (konkretnie tą: http://www.woodlandherbs.co.uk/acatalog/neutral_henna_powder.html)
    Wiem, ze masz ciemne włosy, ale może uda Ci się odpowiedzieć na pytanie.
    Zależy mi na pogrubieniu włosów, blasku nie na kolorze. Czy powinnam w jakiś szczególny sposób przygotować tą mieszankę? Kłaść od razu na głowę bez czekania aż barwnik się zawiąże? Jeśli jednak włosy się zafarbują to czy kolor zejdzie?

    Chciałam zapytać też o cytryny. Ty dodajesz do cassi wodę, czemu inni dodają sok z cytryny? Czy to ma jakieś znaczenie?

    bardzo dziękuję za odpowiedź!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedziałam na fecebook'u :) Przepraszam, że dość późno. W weekendy często nie mam internetu.

      Usuń
  6. Siedzę z cassią na włosach i boję się, że będę zielona! Dam znać jak poszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekam :)

      *tylkoniezielonewłosy, tylkoniezielonewłosy* :D

      Usuń
    2. Siedziałam z cassią niewiele ponad godzinę na głowie.
      Nie, nie jestem zielona :)!
      Zmiana koloru jest bardzo subtelna, niemal niezauważalna.
      Odżywienie, blask to zupełnie inna sprawa!
      Mam wysokoporowate włosy (głowa sucha w mniej niż godzinę!) więc zawsze boję się eksperymentować z obawy przed totalnym sianem. Okazało się jednak, że cassia jest absolutnie dla mnie, i będę ją wykorzystywać! :)

      Dzięki jeszcze raz za pomoc!

      Usuń
    3. Hurra! :) Cieszę się :)
      Sama nie robiłam jeszcze testu, ale chyba też mam wysokoporowate włosy. Kiedy wyjmuję je z koszulki po myciu końcówki mam suche, reszta schnie do 70% w jakieś pół godziny, tylko pod spodem zostanę trochę wilgotne, i przy głowie.

      Usuń
  7. Jakbym kiedyś wiedziała o hennie, to moje włosy by były mi teraz wdzięczne ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Za to teraz bardziej ją docenią :P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz