Płukanka piwna ~ Beer rinse




Piwo otrzymane, nienabyte, zalegało nam nieco w lodówce, więc postanowiłam je zutylizować do niecnych włosomaniackich celów. 6 lutego zrobiłam więc płukankę z piwa, które stało sobie radośnie otwarte cały dzień, żeby uciekł gaz. A na imię mu było Lech.
Po spłukaniu odżywki wylałam pół litra piwa na włosy (ale nie na skórę głowy) po czym nie spłukałam go wodą. Zaufałam licznym zapewnieniom internautek, gwarantujących, że zapach znika po wyschnięciu włosów.

Efekty:

Do następnego mycia pachniałam zwietrzałym piwem.

Włosy były błyszczące i może nieco bardziej gładkie niż zazwyczaj (tzn. mniej napuszone, bardziej śliskie) ale z jakichś powodów płukanka opisywana jako zmiękczająca – zmiękczająco nie podziałała. Nie, żebym jakoś bardzo ubolewała. Ale warto zaznaczyć różnicę między głównym założeniem a efektem.

Chcąc nie chcąc będę musiała chyba ją powtórzyć, bo jeszcze jedna puszka zalega w lodówce. Tym razem jednak spłuczę piwo wodą ;)
_______________________________________________

We had a can of beer, which was given to us, not bought by us. So I decided to use it up to a mysterious purpose related to the hair obsession. Yes, beer rinse. I did in on the 6th February. I kept the beer open for a whole day, to make the bubbles go. By the way, the beer was a Lech.
After rinsing a conditioner I poured the half a litre of beer onto my hair. Not scalp, just length. And I did not follow it with a water rinse. I trusted the numerous online opinions of girls who have tried it. They were saying that the smell will disappear after the hair dries up.

Effects:

Until the next wash I smelled like old beer.

The hair was shiny and maybe a bit smoother than usually (less frizzy and more sleek) but, for whatever reason, a softening rinse did not make my hair softer. Not that I particularly regret it. But it’s worth to point out a difference between theory and practice.

No matter if I want it or not, I guess I will have to repeat the rinse, because we still have one can of Lech in the fridge. This time, though, I will rinse the beer with water ;)

Komentarze

  1. Henretto, tez mam zbyteczne piwo, ale nie wiem czy odważę sie wypróbować :) kiedys płukałam włosy wodą z octem , ale teraz tez zaniechałam. Moze cytryna byłaby właściwsza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W razie pozostającego na włosach zapachu cytryna jest najbezpieczniejsza ;) Ocet też jest dobry, tak jak cytryna zamyka łuski włosa otwarte podczas mycia. Sama wolę cytrynę, bo zapachu octu jakoś nie mogę znieść podczas przygotowywania płukanki.

      Ja swoje zalegające piwo zużyję na płukankę, ale spłuczę je wodą. Być może działanie będzie słabsze, ale... przynajmniej nie będę pachniała jak budka z piwem :D

      Usuń
  2. Rozcieńcz przegotowaną wodę z piwem we proporcji 1:1.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz