Prosty sposób na samodzielne podcięcie końcówek ~ Easy DIY hair trim

Myślę, ze zapuszczanie włosów można podsumować jednym zdaniem: rób wszystko, żeby nie musieć iść do fryzjera. W tym zawiera się odpowiednia pielęgnacja chemiczna (odżywki, płukanki...), mechaniczna (szczotki, technika mycia...), wewnętrzna (suplementy, zioła) oraz... samodzielne podcinanie końcówek, kiedy już pojawi się taka potrzeba. A dla większości osób pewnie od czasu do czasu się pojawia, mimo najlepszej pielęgnacji. (Są szczęśliwcy, którzy na forach proszą o zdjęcia rozdwojonego włosa, bo w życiu u siebie takiego nie widzieli.) Wtedy nie ma co odwlekać momentu podcięcia. Zniszczenia będą wędrowały sobie bezczelnie w górę włosów i za kilka miesięcy trzeba będzie ściąć więcej. O tyle, o ile to nieprawda, że włosy po podcięciu rosną szybciej (cebulka nie wie, co dzieje się przy końcach, włos nie ma nerwu, jest martwy), to jednak bez podcinania możemy stracić całą uzyskana w danym miesiącu długość z powodu wykruszania się suchych końcówek. Po podcięciu włosy przestają się kruszyć, zaczynamy widzieć przyrost. Może tak powstał mit o szybszym przyroście po podcięciu...?

Powszechny problem z fryzjerami polega na tym, ze trudno jest znaleźć taka osobę, która zrozumiałaby, że zapuszczamy włosy i naprawdę chcemy podciąć tylko 2 cm a nie 10 cm z cieniowaniem. Dlatego wiele osób odwleka moment podcięcia końcówek.

Można to zrobić samemu, w domu, nie musicie mieć nawet pod ręka męża czy zaufanej przyjaciółki, która rozumie włosomanię;) Jest to też rozwiązanie, być może chociaż tymczasowe, dla osób które niekoniecznie zapuszczają włosy ale w najbliższym czasie nie mogą iść do fryzjera, a z końcówkami nie mogą sobie dać rady.

Wszystko, czego potrzeba to:
  • ostre nożyczki, takie, którymi nie obcinaliśmy wcześniej nic innego, tylko włosy
  • 1 gumka do włosów·          
1.Rozczesujemy włosy bardzo dokładnie. Nie może być żadnych krzyżujących się pasemek czy supełków na końcach.

2.Sprawdzamy przedziałek- czy jest prosty, i w tym miejscu, w którym zazwyczaj go nosimy.

3.Zwiazujemy włosy w gładki, dość ciasny kucyk nisko nad karkiem. Jeśli włosy same nie chowają się za uszy przy związywaniu ich z tyłu, warto to zrobić przed związaniem.

4.Zsuwamy gumkę w stronę końcówek powoli, blisko pleców i pionowo w dół. Pochylamy przy tym, od samego początku zsuwania gumki, głowę do przodu tak mocno, jak się da. To daje efekt lekkiego kształtu "U". Przy minimalnym pochyleniu głowy uzyskamy linię prostą.
Zsuwanie gumki może być dość trudne biorąc pod uwagę to, że trzeba całkiem ciekawie wygiąć tułów i rękę, zależnie od długości włosów. Jeśli musimy wygiąć tułów by złapać gumkę, łapiemy ją i prostujemy się zanim zaczniemy znów zsuwać gumkę. Przy dłuższych można zacząć zsuwać gumkę sięgając ręka w tył nad głowa, ale mnie się później kończą możliwości człowieka –gumy i muszę sięgnąć ręka za plecy z dołu, jakby za talię.
Linia kręgosłupa jest dobra linia kontrolna. Łatwo wyczuć czy przypadkiem nie odbiliśmy w lewo czy w prawo.
Kończymy zsuwanie, kiedy gumka znajduje się około 3 cm od końcówek.

5. Delikatnie przekładamy gumkę z końcówkami włosów do przodu. Ja przekładam włosy nad barkiem. Przy włosach do bioder i dłuższych pewnie można je przełożyć do przodu w okolicach talii, a nie aż nad barkiem.
Uważamy, żeby nie pociągnąć ani nie wyciągnąć żadnego pasma.

6. Tniemy. Proponuję pod gumką, jest łatwiej uzyskać proste cięcie.

7. Jeśli chcemy obciąć więcej, powtarzamy cały proces.

Ja podcinam włosy w ten sposób chyba od samego początku włosomanii, czyli od marca 2010. Ostatni raz dobrowolnie byłam u fryzjera podciąć włosy w styczniu 2010, w lipcu 2011 zdarzył się przykry wypadek z fryzjerką, która mimo protestów włosy podcięła. (Dramatyczna historia tutaj.) Zawsze używam tego sposobu, mocno pochylając głowę do przodu, żeby uzyskać lekki kształt "U".

Metodę znalazłam na LHC, opracowała ja Feye. Link do oryginalnego artykułu Feye tutaj. Są tez wersje dla kształtu "V" i dla prostej linii włosów, oraz wersja dla linii "U" z pochylaniem głowy do tyłu. Jej wersja dla kształtu "U" jest nieco bardziej skomplikowana. Moje genialnie produktywne lenistwo w pewnej chwili musiało mnie doprowadzić do uproszczenia jej wersji. Nawet nie wiem kiedy. Nie dziele włosów na połowy. Robię jeden kucyk i ciach. Raz próbowałam użyć metody dla głębszego kształtu "U", którą w filmie na YT bardzo dobrze przedstawia Habioku, tutaj, ale źle się to skończyło... Linia włosów w kształcie poziomej litery "S". Dlatego lubię swoją prostą wersję.

Sposób działa od momentu, w którym jesteśmy w stanie związać wszystkie włosy w kucyk na karku, czyli pewnie dla włosów do linii pachy. Przy włosach dłuższych niż ręce też z powodzeniem można samemu podcinać końce. JJJ zamieściła instrukcje ze zdjęciami tutaj, wtedy miała włosy do kolan.

Dobrze widać kształt ciecia, jaki uzyskuje się ta metoda na zdjęciu z marca 2012 i czerwca 2012. Zdjęcie czerwcowe (zielony sweterek) było robione nieco z boku.

 



___________________________________

I think that growing long hair can be well summed up in one sentence: do everything you can not to go to a hairdresser. This includes proper chemical care (conditioners, rinses...), mechanical care (washing technique, brushes...), caring for your hair from the inside (supplements, herbal teas...) and... trimming your ends on your own, when the need comes. And, for most of us, the need does come, every now and then. (There are a few happy people whom I've seen on forums asking for a photo of a split end, because they have never seen one in their hair.) Then, there is no point in putting off the moment of trimming hair. The damage will shamelessly go further up, and soon you will have to cut more. As far as it is not true that hair grows faster after a trim (roots don't know what's going on down there, at the ends, there are no nerves in the hair, hair is dead), it is true that without regular trims we can lose all the growth our scalps produce in a given month, because the hair may crumble if the ends are dry. After a trim there’s no crumbling and we start to see growth again. Maybe that's how the “hair grows faster after a trim” myth was born...?

The common issue with hairdressers is that it's hard to find a person who understands that we try to grow our hair long and we really want just a small trim, 2cm/less than an inch, and we do not want a 10 cm/4 inches trim and layers. That's why many people postpone their trims.

You can trim your ends on your own, at home. You don't even need a husband for that, or a friend who would understand your hair mania ;) It can also be a temporary solution for those who don't grow their hair long, but, for whatever reason cannot go to a salon soon and their ends are driving them crazy.

All you need is:
  • ·         a pair of sharp scissors. Ones that were not (and won't be) used to anything else than cutting hair.
  • ·         1 hair elastic

·          
1. De-tangle your hair as well as it is possible. There can be no crossed sections or knots at your ends.

2. Check if your parting is straight and if it's in the place in which you usually wear it.

3. Tie your hair into a low ponytail at the nape of your neck. It should be smooth and tight one. If your hair doesn't go behind your ears on itself, put it there, before you tie the ponytail.

4. Slide the hair elastic down slowly, straight towards the ends, close to your back. From the very beginning of sliding the elastic, you should bend your head forward as much as you can. It will give you the effect of a slight "U" shape hemline. Bending your head forward just a bit, you should end up with a straight-across cut.
The process of sliding an elastic down can be tricky, since you have to bend your hand and torso quite interestingly sometimes, depending on your hair length. If you need to bend your torso, do it, find the hair elastic and grab it, and straighten your back before you start sliding the elastic down again. Don't slide it when you're not sure that you're going down straight. With longer hair, you can start sliding the elastic by reaching back with your hand above your head. After a while I reach the limit of my hand's flexibility and I have to switch the hold- I have to reach to the back of my body from the bottom, kind of behind the waist.
Your spine is a good control line. You can check whether you're sliding the elastic straight down or not.
Stop sliding the elastic when it's about 3cm/a bit more than an inch from the ends of your hair.

5. Gently move the ends of your hair and the hair elastic to the front. I do it over my shoulder. If your hair is at hip length or longer, you probably can move the ends to the front near your waist, without having to take it up and over a shoulder.
Be careful not to pull any strand, as your cut will be uneven.

6. Cut the ends. I recommend cutting under the elastic, not above it. It's easier to do it straight this way.

7. If you feel like cutting more, repeat the whole process.

I've been using this method of trimming hair since the beginning of my hair care obsession, since March 2010. The last time I went to a salon for a trim was in January 2010. There was a sad episode in July 2011, when a hairdresser cut my ends although I protested. (You can find the dramatic history here.) I always go this way, bending my head forward to get a slight "U" shape.

I found the original method on LHC, and it was invented by Feye. Her original article can be found here. She also has versions for a "V" cut, straight hemline and a version of "U" cut, which involves bending the head to the back. Feye's method for "U" cut is a bit more complicated. My laziness, amazingly productive laziness, must have led me to this simpler version I have described above. I don't even know when. I don't divide my hair into halves. I just make one ponytail and I cut. Once, I tried to use the "deeper U cut" method, illustrated very well by Habioku in her YT tutorial here, but the story didn't have a happy ending. I ended up with a hemline looking like a horizontal "S". That's why I like my simple method.

The method works from the moment when you're able to make a ponytail from all your hair. Arm-pit length, I'd say. For hair which is longer than your hands- it still works. JJJ has a photo tutorial here; her hair was at knee length then.

The result of my method is visible on the above pictures, my March 2012 and June 2012 length updates. June picture was taken from a side, a bit.

Komentarze

  1. Właśnie tam podcinam sobie końcówki:)) Dokładnie jak opisujesz. Tylko głowy do przodu nie pochylam bo na razie tnę na prosto:)
    Jednak u mojej siostry-która ma grubsze włosy ta metoda sie nie sprawdza i wychodzi odwrócone ,,u'' ;d
    Nie wiem od czego to zależy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakby właśnie pochylała głowę mocno do przodu? Może chociaż wyszłoby proste, jeśli nie "U".
      Albo ta druga metoda Feye, dla głebszego "U"?

      Usuń
  2. Jeśli chodzi o podcinanie, to jednak wole oglądać filmy, bo za szybko się gubię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie tu jest kształt U: http://www.youtube.com/watch?v=L9Erf49Eyxc
      A tu bardziej prosta linia: http://www.youtube.com/watch?v=e0KyVUSrFXc

      Usuń
    2. O dziękuję bardzo za info :) na pewno zaraz obczaję wszystko. Aha zmieniłam nazwę, żebyś nie pomyślała, że jakaś inna dziewczyna Ci pisze :D Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Robię podobnie, tylko zawsze cięłam nad gumką, muszę spróbować pod, bo czasami dość krzywo mi wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, pod gumką powinno wyjść prościej :)

      Usuń
  4. a jakich używasz nożyczek do podcinania? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych z Rossmanna :) Nie mam już pełnego opakowania ale jest na nich napisane, że są do włosów. Zakładam, że są lepsze niż szkolne ;) Kosztują jakieś 17 złotych i faktycznie dobrze tną. Dla mnie wystarczająco.

      Usuń
  5. Ja kupiłam na ebayu taką hmm klamerkę, którą zapina się na końcach włosów, ma nawet coś na kształt poziomicy, żeby było łatwiej :). Końce też ma lekko zaokrąglone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, tak :) CreaClip. Rozważałam, ale w końcu uznałam, że daję sobie radę bez tego, więc nie będę inwestowała w gadżet. Chociaż nie powiem, kształt byłby lepszy i mogłabym pocieniować lekko końce, chociaż z 5 cm.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeejku, czytając to doceniłam moją panią fryzjerkę *.* Chodzę do niej odkąd żyję :P Kobitka jest geniuszem, czytaj: czesze i tnie delikatnie, nie cieniuje jeśli nie poproszę, nie stylizuje, nie prostuje, nie kręci, żadnych pianek ani lakierów, wie ile to 2 cm, czasem doradzi, że lepiej 3 ale jak nie to nie, włosami się pozachwyca, stan oceni, a za to wszystko bierze symboliczne grosze (15 złotych polskich) <3 I najciekawsza rzecz: to teoretycznie fryzjer męski :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stawiam na to, że jest tak właśnie dlatego, że to fryzjerka męska. Kilka razy, zanim nauczyłam się sama podcinać końcówki, planowałam iść do męskiego fryzjera właśnie dlatego, że nie byłoby pewnie wydziwiania, cieniowania którego nie chcę i dodawania jedynki z przodu do ilości centymetrów do podcięcia. Albo zera na końcu! :)

      Usuń
    2. Jak będziesz na Podkarpaciu kiedyś to Cię do niej zaprowadzę ;)

      Usuń
    3. To będzie największa wyprawa do fryzjera ever :D Prawie jak gwiazdy Hollywood latające z jednego końca Stanów na drugi do ulubionej kosmetyczki :D

      Usuń
    4. Zaczerpnijmy trochę luksusu, kochana... <3
      :D

      Usuń
    5. Poczuję się naprawdę lux :)

      Usuń
  8. straszne są te włosy, wybacz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, czuję się winna że kogoś wystraszyłam ;) Buu! :D

      Usuń
    2. Ludzię lubią podwyższać sobie poczucie własnej wartości kosztem inyych ...

      Usuń
    3. Prawda. I dlatego, że to wiem, kompletnie się nie przejmuję :)

      Usuń
  9. Spróbuję w przyszłości :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziewczyny, czy tniecie włosy na sucho?? Nie łamią się przez to bardziej? Jestem trochę ogłupiała artykułami, że niby w taki sposób zgniata się włos, ale mam ochotę ściąć na sucho, bo mam włosy falowane, a te tym bardziej trudno na mokro uchwycić i również mam problem z fryzjerami, którzy uważają, że włosom zbyt gęstym należy jak twierdzą, "nadać lekkości" Kurcze, nie po to wcieram różne mazidła, aby ktoś mi ścinał z objętośi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w zasadzie zawsze na sucho. I końcówki wytrzymują długie miesiące :)

      Usuń
    2. O, dziękuję za odpowiedź. Chodzi o to, że na sucho widać bardziej stare końcówki włosów, które są krótsze, na mokro są niezauważalne i chciałam się ich pozbyć. Sama :-) i najchętniej na sucho :-)

      Usuń

Prześlij komentarz