Recenzja ~ Review: Nightblooming Panacea Hair Salve

Nightblooming Panacea Hair Salve

Są to masła/olejki do włosów. Odkryłam je przez LHC. (Link do tematu na LHC KLIK. Link do tematu na uTT KLIK.)

Zamówiłam je w sierpniu i nastąpiło objawienie.

Macie czasem tak, że widzicie czyjeś zachwyty nad produktem i myślicie, że u Was tak nie będzie, z niczym? Takie cuda się nie dzieją? Że używałyście już tylu kosmetyków i żaden nie zrobił wielkiej różnicy? Albo, że macie już ukochany produkt, który doprowadził Wasze włosy do wymarzonego stanu i lepiej nie będzie?

Ja tak miałam. Do czasu aż sama zamówiłam Nightblooming Panacea.


Winter:
Ingredients: Certified Organic Shea Butter, Pure Refined Coconut Oil, Herbal infusion (Licorice Root, Coltsfoot Leaf, Yarrow, Willow, Pau díarco, Burdock Root, Mahonia, Calendula, Horsetail, Nettles), Cetearyl Alcohol, Jojoba Seed Oil, Aloe Gel, Vitamin B5, Evening Primrose, Neem, Macadamia Seed Oil, Essential Oils (Tea tree, Lemon tea tree, Lavender, Geranium, Rosemary), Rice extract, Sodium Benzoate, Sodium Anisate, Vitamin C, Vitamin E).

Summer:
Ingredients: Certified Organic Shea Butter (Butyrospermum parkii), Herbal infusion of Horsetail, Rose Hips, Lemon, Red Raspberry, Thyme, Certified Organic Aloe Vera,unrefined coconut, Behentrimonium Methosulfate, Glycerin, Stearalkonium Chloride, Certified Organic Jojoba Oil, Cetearyl Alcohol, Ceteareth 20, Green Tea Extract, Certified Organic Sunflower Oil, Wheat Protein, Wheat Amino Acids, Tocopherol, Lecithin, Panthenol, Caprylic Acid, Glycine, Guar, Potassium Sorbate, Citric Acid, and the Essential Oils of Frankincense, Myrrh, Lavender, Sweet Orange, Ylang Ylang, and Lime.

Traditional:
Ingredients: Certified Organic Shea Butter (Butyrospermum parkii), Herbal infusion of Rooibos (Aspalathus linearis), Pure Refined Coconut Oil, African Wild Honey, Behentrimonium Methosulfate (and) Cetearyl Alcohol, Panthenol (pro-Vitamin B5), Vegetable Emulsifying Wax, Hydrolyzed Oat Protein, Potassium Sorbate, Citric Acid , and the Essential Oils of Frankincense, Myrrh, Sweet Orange, Ylang Ylang, and Limone.

Wszystkie trzy wersje są bez silikonów, syntetycznych zapachów, sztucznych barwników.

Trzy wersje są dopasowane do potrzeb włosów w poszczególnych porach roku, ale oczywiście można ich używać jak się chce. Wersję zimową cały rok, albo... Jak tylko Wam się podoba ;)

Opakowania:
Dostępne są trzy wersje:
Mała (próbka) 15 ml, ½ oz- która wcale nie jest próbką. Niżej napisałam na ile jeden mały słoiczek mi wystarcza.
Średnia 60 ml, 2 oz
Duża 236 ml, 8 oz

Cena i dostępność:
Zależnie od kursu dolara. „Próbka” kosztuje około 12 zł, średni słoiczek około 44 zł, duży 140 zł.
Za zestaw trzech próbek z dostawą płaciłam 48 zł w sierpniu. Mieści się w studenckim budżeciku ;)
Przesyłka to około 16 zł, na etsy, akurat w tym sklepie, dopłaca się trochę do każdego kolejnego przedmiotu, podobnie jak na allegro. Przesyłka przy dobrej pogodzie ze Stanów zajmuje jakiś tydzień. Cudowne ;)
Panacea jest dostępna wyłącznie w sklepie Nightblooming. Właścicielka robi je sama, w małych ilościach, na bieżąco.

Wydajność, konsystencja, przechowywanie:
Zdjęcie pokazuje zużycie zimowej wersji po trzech miesiącach. Chyba nawet nie jestem w połowie. Załóżmy, że starczy mi na 6 miesięcy. 15 mililitrów!
Konsystencja jest podobna do oleju kokosowego, tylko NP są bardziej miękkie. NightBlooming poleca trzymanie ich w lodówce, więc 2 słoiczki których nie używam trzymam właśnie w lodówce a zimową wersję w pokoju na parapecie, gdzie jest chłodno.
W transporcie NP często się topi i znów twardnieje (samoloty, poczta). W efekcie rozwarstwia się, na górę wypływa lżejsza, piankowa warstwa a na dole zostaje gęsty krem. Po otrzymaniu produktu warto go stopić (na talerzyku leżącym na kubku z herbatą), przemieszać i włożyć do lodówki, żeby połączyć wszystkie składniki.

Działanie:
Masełek można używać przed myciem, podobnie jak olejów. Mnie jednak szkoda nakładać ich na całe włosy w dużych ilościach. Nakładam więc minimalną ilość (w końcu to olejki) na mokre włosy od uszu w dół po myciu, a między myciami bardzo często rano lub wieczorem na suche końcówki. W zasadzie używam produktu prawie codziennie.
W dużym skrócie, ostatnie kilkanaście centymetrów moich włosów pamięta suszarkę i prostownicę. Podcinam więc 1-3 centymetry co 3 miesiące. Najczęściej pod koniec okresu między podcięciami końce włosów głośno i wyraźnie proszą o nożyczki. Od kiedy używam NP (sierpień), po podcięciu włosów we wrześniu nie musiałam tego robić w grudniu. Na tym polega moje objawienie ;) Oczywiście NP nie odbuduje włosów, nie cofnie zniszczeń. Ale sprawi, że nowe, obcięte końce dużo, dużo wolniej staną się słabe i wymagające podcięcia. Nawet te moje, i tak już zniszczone i przeznaczone do ścięcia.
Na długości włosy stają się miękkie. Dla niektórych (w tym dla mnie) włosy są jeszcze bardziej miękkie jeśli po nałożeniu NP jeszcze lekko wilgotne zaplotę je w warkocz. Włosy stają się tak miękkie, że prawie ich nie czuję na skórze, kiedy ich dotykam.
Nałożona w niewielkiej ilości, NightBlooming Panacea wchłania się całkowicie we włosy. Kiedy dokładam sobie produktu codziennie na końcówki, pozostaje na nich, ale nie skleja w taki sposób jak na przykład przedawkowany olej (rycynowy czy nawet oliwa z oliwek). Na moich włosach zachowuje się bardziej jak silikonowe serum, którego nałożyło się za dużo. Pozostawia warstwę, ale nie tłustą i nie lepką.
Generalnie, ten produkt nie działa jak serum, nabłyszczając włosy do następnego mycia. Wszystkie zawarte w nim składniki odżywiają włosy, głęboko, nie pozornie na powierzchni. Przy długim i regularnym stosowaniu efekty są coraz lepsze. 




Wersja Letnia, używana raz ~ Summer Salve, used only once

Wersja zimowa, po regularnym używaniu po trzech miesiącach ~ Winter Salve, after three months of regular usage

___________________________________________________

Nightblooming Panacea Hair Salve

These are butters/oils for hair. I’ve discovered them through LHC. (Link to a thread on LHC CLICK. Link to a thread on uTT CLICK.)

I ordered them in August and that was a revelation.

Do you have this feeling, sometimes, that you see someone’s excitement about a product and you think it won’t be so for you, with any product? Because such miracles don’t happen. You think that you’ve used so many hair products and none made such a difference. Or that you already have your miracle product that gave you your dream hair and it can’t be better.
I felt like this, until I ordered Nightblooming Panacea.


Winter:
Ingredients: Certified Organic Shea Butter, Pure Refined Coconut Oil, Herbal infusion (Licorice Root, Coltsfoot Leaf, Yarrow, Willow, Pau díarco, Burdock Root, Mahonia, Calendula, Horsetail, Nettles), Cetearyl Alcohol, Jojoba Seed Oil, Aloe Gel, Vitamin B5, Evening Primrose, Neem, Macadamia Seed Oil, Essential Oils (Tea tree, Lemon tea tree, Lavender, Geranium, Rosemary), Rice extract, Sodium Benzoate, Sodium Anisate, Vitamin C, Vitamin E).

Summer:
Ingredients: Certified Organic Shea Butter (Butyrospermum parkii), Herbal infusion of Horsetail, Rose Hips, Lemon, Red Raspberry, Thyme, Certified Organic Aloe Vera,unrefined coconut, Behentrimonium Methosulfate, Glycerin, Stearalkonium Chloride, Certified Organic Jojoba Oil, Cetearyl Alcohol, Ceteareth 20, Green Tea Extract, Certified Organic Sunflower Oil, Wheat Protein, Wheat Amino Acids, Tocopherol, Lecithin, Panthenol, Caprylic Acid, Glycine, Guar, Potassium Sorbate, Citric Acid, and the Essential Oils of Frankincense, Myrrh, Lavender, Sweet Orange, Ylang Ylang, and Lime.

Traditional:
Ingredients: Certified Organic Shea Butter (Butyrospermum parkii), Herbal infusion of Rooibos (Aspalathus linearis), Pure Refined Coconut Oil, African Wild Honey, Behentrimonium Methosulfate (and) Cetearyl Alcohol, Panthenol (pro-Vitamin B5), Vegetable Emulsifying Wax, Hydrolyzed Oat Protein, Potassium Sorbate, Citric Acid , and the Essential Oils of Frankincense, Myrrh, Sweet Orange, Ylang Ylang, and Limone.

All three are silicone, syntetic fragrance and synthetic colour free.

The three versions are dedicated to hair's needs in particular seasons, but of course you can use them however you like. Winter blend all year round or... Just as you like it.

Packages:
There are three sizes available:
Small (sample) 15 ml, ½ oz – which is not really a sample. I will write below how much one sample jar lasts me.
Normal 60 ml, 2 oz
Bulk 236 ml, 8 oz

Price and availability:
If you don’t live in the US, price will depend on the dollar exchange rate. Sample: $ 3.75, normal $13.50, bulk $ 43.50.
The price I paid for three sample sizes with shipping to Poland is ok even for a student’s budget.
Shipping depends on the amount of items you purchase. Overseas shipping (Poland, and I guess it would be similar for the whole Europe), with good weather, takes a week. Brilliant, isn’t it?
Panacea is available only in NightBlooming’s shop. She does it herself, in small amounts, continuously.

Efficiency, consistency, storage:
The picture shows how much I used up after three months. I don’t think I’m in half of the jar, so let’s say it will last me six months. 15 millilitres! (1/2 oz.)
Consistency is similar to that of coconut oil, NPs are softer maybe. NightBlooming advises keeping them in a fridge, so the 2 jars I don’t currently use, I keep there. And the Winter one I keep in my room, on the window sill, as it’s cool there.
During shipping, NP tends to melt and go solid again (planes, post offices). As a result, mousy, lighter parts of it goes up, and creamy part go down. So, after receiving it, it’s good to melt the product (by placing a jar on a little plate that lays on a mug with hot tea), stir it and put into a fridge, to blend all parts.

Effects:
You can use the butters before washing your hair, just like with oils. I don’t feel like applying so much of it at once, though. So I use minimal (after all, that’s oils) amount on wet hair, from ears down, after washing, and between ashes very often I apply small amount of NP on dry ends, at nights or mornings. Basically, I use the NP almost every day.
To make a long story short, the last several centimetres of my hair remember blow-dryer and flat iron. So I keep cutting them, 1-3 cm every three months (0.4 inch – 1.2 inch). Usually, at the end of a 3-month period, my ends were obviously needing scissors. Since I’ve been using the NP (August) and I cut the ends in September, I didn’t have to cut them in December. That’s my revelation. Of course, NP will not rebuild your hair, will not take back the damage already done. But it will make the ends much, much stronger, and they will stop going dry, old and “I need a trim” so fast. Even my ends, which are already damaged and they are to be cut.
The length of hair becomes soft. For some people (including me) hair becomes even softer if after applying NP on wet hair I braid it, when it’s still a bit damp. Hair becomes so soft that I can hardly feel it when I touch it.
Applied in small amount, NightBlooming Panacea soaks in the hair completely. When I add some everyday to my ends, it leaves a layer, but not a sticky one, not like overdosed oils (castor or even olive oil). On my hair it behaves more like a silicone serum when you apply a bit too much of it. It does leave a layer, but not an oily or sticky one.
Generally, the products do nor work like serums, that add shine and smoothness only until the next wash. All ingredients in there nourish hair deeply, instead of making it superficially nice.

Komentarze

  1. dzis kupie ;* rozwialas moje watpliwosci :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na Twoje wrażenia :) ;)

      Usuń
  2. wow, dzisiaj trafilam na Twojego bloga i juz odnalazlam cos dla siebie(: kupuje dzisiaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać jak działa :) Którą wersję kupujesz? Ja właśnie kończę, po ponad 7 miesiącach (!)regularnego używania próbkę wersji zimowej. Pewnie jeszcze na pół miesiąca starczy:D

      Usuń
  3. Thank you for this detailed review! Maybe I'll test the Panaceas one day. I had a look at them quite often but did not buy them so far.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. It took me about two years to buy them, too, but it was worth it. Too bad that now postal service is so expensive both here and in the US... It makes the shipping cost bigger than the price of panaceas for me.

      Usuń

Prześlij komentarz