Mierzenie długości włosów ~ Measuring hair length

Mam gotowe zdjęcia do grudniowej aktualizacji długości, ale pomyślałam, że zanim je opublikuję, warto by poświęcić kilka słów mierzeniu włosów. 

Mierzę włosy pod koniec każdego miesiąca. (Ja, jasne ;) Mierzy mój narzeczony, ja trzymam w miejscu poczatek miary. Do dokładnego pomiaru potrzebuję czterech rąk.) Używam miary krawieckiej, której początek umieszczam na linii włosów nad czołem i prowadzę ją do tyłu przez środek głowy, w dół wzdłuż pleców i do końcówek.

Oczywiście wynik liczbowy nie pokazuje długości moich włosów. Jasne, że ktoś może powiedzieć, że oszukuję, bo dodaję sobie kilka centymetrów, że powinnam przykładać miarę do miejsca, w którym wyrastają włosy i prowadzić ją wzdłuż ich długości. (A raczej ani jeden włos nie rośnie tak, jak prowadzę miarę.) Ale moim zdaniem jest to jedyny obiektywny sposób mierzenia włosów. Nie umiałabym robić tego inaczej za każdym razem znajdując ten sam punkt startowy. Być może niektórzy mierzą włosy od czubka głowy w tył, w ten sposób początek i koniec miary pokrywają się z początkiem (i końcem) chociaż pewnej części włosów. Dla mnie znalezienie co miesiąc tego samego miejsca na czubku głowy jest niemożliwe.

Podobnie z mierzeniem od przedziałka w bok. Przedziałek mam z boku i zmieniam strony, więc taki pomiar również nie byłby dokładny.

Kiedy mierzę włosy, nie chodzi mi o długość wyrażoną w wartościach liczbowych. Jasne, że faktyczna długość (gdybym raz, w celach poglądowych, zmierzyła włosy w bok i w dół wzdłuż długości, od przedziałka zrobionego na środku głowy) byłaby mniejsza. Ale chodzi mi o różnicę między poprzednim miesiącem a obecnym. A do tego potrzebuję stałego punktu startowego. Równie dobrze mogłabym zmienić metodę i zacząć mierzyć włosy od talii w dół, wtedy wartości liczbowe wynosiłyby kilkanaście centymetrów i, podobnie jak mierzenie od linii włosów nad czołem, nie pokazywałyby faktycznej długości ;)

Drugą kwestią jest to, że mierzę włosy ciągnąc je lekko w dół, do momentu aż są proste. Nie mam gładkich prostych włosów, zależnie od dnia i użytych produktów czasem są mniej lub bardziej pofalowane, więc wizualnie ich długość też się zmienia. Tak więc rozciąganie włosów jest jedyną możliwością sprawdzenia faktycznego przyrostu. 



______________________________________________



I have „length update” pictures ready, but I thought that it would be good to write a few words about measuring hair before posting the pics.

I measure my hair at the end of each month. (“I”, yeah, sure. ;) The one who does the measuring is actually my fiancé. My role is to hold the beginning of the tape in place. I need four hands to measure the hair accurately.) I use a tailor’s tape. I place the beginning of the tape at my hairline, above my forehead, and I make the tape go over the top of my head, to the back, and down, to the ends of my hair.

Of course, the numbers do not show my hair length. Someone may say that it’s cheating, because measuring this way I add a few centimetres to the real length of my hair, and that I should place the beginning of the tape in a place where the hair starts growing, and let it go down along the length of the hair. (And I bet that none of my hairs grows the way I place the tape on my head.) But, for me, it is the only objective and accurate way of measuring the length of the hair. I couldn’t do it in any other way; I wouldn’t be able to find the same starting point on my head every month. Maybe some people measure hair from the top of the head down, to the back, and in this way the beginning and the ends of a tape agree with roots of (some) hairs, and ends. But for me it’s impossible to find the same place, “the top of my head” every month.

Similarly with measuring from a parting, to the side and down. Well, I have my parting to the side, and I change sides sometimes, so such measurement wouldn’t be accurate either.

When I measure hair, I don’t want to get the real length of it, in mathematical form. Of course, my real length would be different, if I measured the hair, just to try it, from a central parting to the side and down, along the length of the hair. But what I want to know is the difference between a previous month and a current one. To get this, I need a constant starting point. I could as well change the starting point and move it to my waist. Then, the results would show several centimetres, and is wouldn’t be my real hair length either.

Another thing is that I measure hair stretching is slightly, until it’s straight. I do not hair pin straight, smooth hair, and depending on a day, on products I have used, the visual length of it changes, as the waviness changes. Therefore, stretching the hair down is the only way of checking the real growth, in comparison with the previous month.

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Dla mnie to jedyny wiarygodny i dokładny sposób sprawdzania przyrostu :)

      Usuń
  2. Musze moje zmierzyć to może byc dobra motywacja:-) coś w stylu na diecie jestem dwa tygodnie a schudłam kilogram... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomiar to chyba najlepsza motywacja :)

      Usuń
  3. Również mierzę włosy w ten sam sposób - jedyny sposób na dokładne określenie przyrostów (też się zastanawiałam jak można znajdować ten "czubek głowy" zawsze w tym samym miejscu hehe). Z tym że ja nie naciągam włosów - zawsze mierzę na mokro, po umyciu i rozczesaniu i wtedy nie ma szans, aby były "skrócone" przez pofalowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dobry sposób :) I pewny na 100%. Ja zazwyczaj myję włosy wieczorem więc jest ciemno i nie mogłabym zrobić zdjęcia (zawsze mierzę i od razu robię zdjęcie żeby mieć gotowy zestaw do posta z aktualizacją ;) ), dlatego naciągam włosy.

      Usuń
  4. Przydatnie i pomyslowo :) Skorzystam, musze przyznac, ze jeszcze nigdy nie mierzylam wlosow wlasnie ze wzgledu na punkt startowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy pomysł. :) Spróbuję. Nie wiem tylko, czy mam jeszcze gdzieś w domu miarę krawiecką. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż ja obmyśliłam nieco inny sposób na mierzenie włosów a dokładniej mówiąc moje pasemko kontrolne znajduje swój początek blisko szyi z lewej bądź prawej strony, w ten sposób mogę centymetrem krawieckim zmierzyć faktyczną długość włosów, myślę, że moja metoda jest warta wypróbowania, tym bardziej, że do jej zastosowania wystarczy jedna para rąk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o pasemku kontrolnym nie raz, ale naprawdę wątpię że uda mi się znaleźć co miesiąc to samo, a przy włosach ściętych w kształt U i potrzebnej dokładności co do 0.5 cm może się skończyć tak, że będę miała pomiar na minusie, a za miesiąc podwójny wynik :-)

      Usuń
    2. Myślałam o pasemku kontrolnym nie raz, ale naprawdę wątpię że uda mi się znaleźć co miesiąc to samo, a przy włosach ściętych w kształt U i potrzebnej dokładności co do 0.5 cm może się skończyć tak, że będę miała pomiar na minusie, a za miesiąc podwójny wynik :-)

      Usuń
  7. Czyli jeśli noszę przedziałek zawsze na środku to mierzenie od niego w bok powinno się u mnie sprawdzić? :) z pasemkami kontorlnymi naprawdę jest problem, myślę że jedynym sposobem byłoby zafarbowanie takiego spodniego pasemka i mierzenie np. po odrostach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. To też jest super sposób :) Ja zmieniam przedziałek więc zrobiłabym sobie bałagan w pomiarach, ale jeśli nosisz go zawsze na środku, będzie idealnym "stabilnym" miejscem do pomiaru :)

      Usuń
  8. Teraz już wiem jak mierzyć przyrost!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Może kogoś zainteresuje..
    Koszulka z miarką umożliwiającą pomiar przyrostu włosów z dokładnością do 1cm!!
    Zapraszam: http://allegro.pl/koszulka-do-pomiaru-porostu-wlosow-wlosomaniaczki-i6105893206.html

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz