środa, 11 stycznia 2017

Podsumowanie 2016 i plany na 2017

W podsumowaniu zeszłego roku pisałam, że w 2016 chcę zapuścić włosy do 100 cm. I to mi się udało – w dodatku z 3 cm zapasem! :) W grudniu 2015 moje włosy miały 89 cm. Przez 2016 urosły 17 cm z czego podcięłam 3 cm i zostało 14 cm zysku, a więc obecna długość to 103 cm. Włosy rosły średnio 1.41 cm na miesiąc (w zeszłym roku było to 1.36 cm), a wliczając podcięcie zyskałam w praktyce średnio 1.16 cm na miesiąc.

Tak jak pisałam w grudniowej aktualizacji, mój dotychczasowy rekord to 103 cm z grudnia 2014. Wtedy zmierzyłam włosy i od razu podcięłam końcówki, więc długo nie cieszyłam się posiadaniem 103 cm ;) Teraz, dokładnie dwa lata później, odzyskałam tę długość. Jednocześnie odzyskałam też długość sprzed dużych cięć (to były 102 cm w marcu 2015.)

Do celu brakuje mi 9 cm. Ostatnio końcówki wytrzymały rok bez podcięcia ale teraz już chyba tak nie będzie, są zbyt wrażliwe. Mogłabym podciąć je bardziej, ale choć nie są maksymalnie zdrowe, to są w wystarczająco dobrym stanie, żebym mogła jeszcze z nimi zapuścić te 9 cm, ewentualnie z niewielkim podcięciem po drodze, i po osiągnięciu celu zająć się większymi podcięciami, żeby końce były zdrowsze i gęściejsze. Cel jest tak blisko a końcówki w na tyle dobrym stanie, że to powinno się udać.

Zmierzyłam też obwód kucyka. Wyszło coś pomiędzy 9.5 i 10 cm. Przeszukałam starsze wpisy i odkryłam, że ostatnio mierzyłam objętość włosów w grudniu 2014, było to 10 cm, poprzednio w październiku 2013, również 10 cm, i we wrześniu 2012, 10.5 cm. Wygląda to tak, jakbym miała mniej włosów, ale wiem, że tak nie jest. Nigdy mi mocno nie wypadały, na szczęście. Zdarzają się tylko, i to rzadko, pojedyncze miesiące nieco zwiększonego wypadania. Poza tym cały czas wyrastają mi nowe włoski, które robią się coraz dłuższe i wchodzą w kucyk. Miara pokazuje mniej centymetrów, bo mam dużo, dużo gładsze włosy odkąd odkryłam optymalną pielęgnację. Spodziewałam się, że skoro są gładsze, objętość spadnie. Bardzo się cieszę, że tak nie jest. Baby hairs wyrównują wygładzenie. Cudownie :)

Są i zdjęcia porównawcze – z grudnia 2015 (89 cm) i najnowsze (103 cm), zrobione kilka dni temu. Jeśli chodzi o realną kondycję włosów, myślę, że obecnie jest niewiele gorzej niż było rok temu. Nie jest maksymalnie dobrze, bywało lepiej: włosy bywały gładsze, bardziej śliskie i bardziej nawilżone, ale pracuję nad tym :) Niżej wspominam o kryzysie, który pokazał mi, że muszę zmienić pielęgnację na nieco lżejszą. Myślę, że wtedy włosy wrócą do swojego najlepszego stanu :)




Co do bliskości celu, zastanawiam się kiedy zapuszczę te brakujące 9 cm. Mam ogromną nadzieję, że w tym roku! Załóżmy, że podetnę końcówki i weźmy średni zysk 1.16 cm na miesiąc – wtedy zajmie mi to niecałe osiem miesięcy. Bez podcięcia, przy średnim przyroście 1.41 cm, będę potrzebowała nieco ponad 6 miesięcy. Czyli teoretycznie najwcześniej osiągnę 112 cm w czerwcu, najpóźniej w sierpniu. Brzmi aż niewiarygodnie, po tylu latach zapuszczania! (W marcu minie siedem.) W praktyce ten czas może się oczywiście wydłużyć, może podetnę nieco więcej. Ale może i osiągnę cel wcześniej, w końcu po sprawdzeniu ostatniej nowości będę używała tylko sprawdzonych, działających u mnie metod przyspieszania porostu! :) W każdym razie, bardzo prawdopodobne jest to, że wreszcie w tym roku uda mi się spełnić wielkie marzenie o włosach długości klasycznej :)

W kwestii produktów: w minionym roku skończyłam kupowanie i sprawdzanie olejów z listy (w międzyczasie doszedł olej z nasion bawełny, którego już używałam w grudniu i jeszcze nieużywany delikatny olej do masażu Bania Agafii), poznałam też wszystkie metody przyspieszania porostu które mnie ciekawiły (skusił mnie jeszcze Biotebal, zaplanowany na styczeń i luty, ewentualnie jeszcze marzec) i wszystkie sera do końcówek (w międzyczasie doszły dwa sera Ziai, z czego Satynowego już używałam przez trzy miesiące a teraz zaczęłam Welwetowe). Oczywiście jeśli w przyszłości znajdę jakiś warty poznania produkt z tych kategorii, będę chciała go kupić i sprawdzić. Ale jednocześnie powtórzę, że pielęgnacja oparta głównie na sprawdzonych produktach to wspaniałość :) Chcę przy niej zostać. Na liście zostało mi jeszcze do poznania kilka masek i odżywek. Część mam w domu, część czeka na zakup. Zmieniłam też szampony i zdążyłam już przetestować wszystkich kandydatów na nowych ulubieńców. Recenzje i podsumowanie wkrótce :)

Jeśli chodzi o pielęgnację ogólnie, będę nadal trzymała się prostej i – jak dla mnie – minimalistycznej, czyli podczas jednego mycia na długości ląduje albo olej, albo maska (plus oczywiście szampon na skórę głowy, serum na końcówki, ewentualnie wcierka), żadnych złożonych zabiegów, na które moje włosy reagują puchem i wysuszeniem. Podczas listopadowego kryzysu odkryłam, że muszę nakładać olej i maskę na krócej niż do tej pory, ale od tego czasu raz trzymałam maskę bardzo długo, około godziny, i włosy były bardziej zadowolone niż przez kilka poprzednich dni. Być może kluczem i równowagą jest to, żeby generalnie trzymać olej i maskę krótko, a raz na kilka myć – dłużej. Kwestia do sprawdzenia.

Na blogu piszę rzadziej niż kiedyś, ze względu na mniejszą ilość wolnego czasu i ustatkowanie pielęgnacji. Za to zdecydowanie nie zamierzam przestać :) Sprawia mi to za dużo przyjemności, a poza tym na blogu mam wszystkie notatki, w postach są linki do innych powiązanych wpisów i bardzo szybko mogę znaleźć to, czego szukam.
Jesienią, w okolicach moich urodzin, na liczniku wyskoczył milion wyświetleń. Dziękuję :)

Zaczynam więc nowy rok z nadal ułożoną i prostą pielęgnacją, kilkoma nowymi produktami do poznania i myślą, że wreszcie nadchodzi mój wymarzony moment osiągnięcia celu :)

sobota, 31 grudnia 2016

Grudniowa aktualizacja włosów: 103 cm

W grudniu czułam, że włosy urosły. Spodziewałam się więc, że jak to zawsze bywa w miesiącach kiedy wydaje mi się, że aż widzę przyrost więc musi być duży – miara pokaże pół centymetra albo centymetr. Otóż nie. Tym razem włosy naprawdę urosły dużo: 2 cm! Mają teraz 103 cm. Serum na porost włosów Babuszki Agafii nie zawodzi. Poza tym regularnie po każdej aplikacji wcierki masowałam skórę głowy. Próbowałam tego raz wcześniej (też z produktem, który już znałam) i nie było dodatkowego efektu, teraz również nie wiem czy grudniowy wynik to zasługa tylko Babuszki Agafii czy też częściowo masażu. Za to na pewno masaż był przyjemny ;) Brałam też witaminę D, która u niektórych potrafi przyspieszyć porost włosów. Tak jak zawsze chciałam, znane produkty mogę łączyć ze sobą nawzajem (np. wcierka + coś wewnętrznie) albo z innymi rzeczami (masaż, suplementy których nie biorę bezpośrednio dla włosów). 

Te 103 cm mnie bardzo cieszą, bo wróciłam do długości sprzed dużego wiosennego cięcia z 2015 roku (102 cm w marcu), a także do dotychczasowego rekordu: 103 cm w grudniu 2014, które od razu po zmierzeniu ścięłam. Po trzecie, tak jak planowałam kończę rok z osiągniętą setką i to z dużym zapasem :) Do celu brakuje mi 9 cm.


Zdjęcia z lat 2010-2015 znajdziecie w zeszłorocznym poście.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...